29 sierpnia 2013

Gofry - na koniec wakacji, wspomnień czar:-)

Ech wakacje, wakacje, już się kończą, choć ja wciąż jestem przed nimi:-) Jednak dla większości to koniec. Coraz częściej daje się odczuć w pogodzie mniej lata, choć przecież wrzesień, w większości to wciąż lato:-)
Dziś gofry, które mnie osobiście bardzo kojarzą się właśnie z wakacjami, szczególnie nad naszym Bałtykiem.
I żeby przywołać te beztroskie chwile, zachęcam do zrobienia sobie gofrów w domu, z nadzieniem jaki tylko przyjdzie nam do głowy:-)
Przepis mam od mojej mamy, a dokładniej to ukradkiem podpatrywałam ją dawno temu, bo jak widzi, że coś notuję co strasznie się stresuje:-(

To czy gofry będą chrypiące bardziej, bądź mniej, w dużej mierze zależy od tego jaką mamy maszynkę do gofrów. Im ma większą moc, tym wafle gofrowe będą bardziej chrupiące.
Gofrownica z jakiej ja korzystam nie jest o najwyższej mocy, więc aby moje gofry były chrupiące piekę je ciut dłużej, a po upieczeniu staram się je kłaść na kratkę, tak aby mogły swobodnie odparowywać, dzięki czemu nie namakają tak wilgocią od własnej pary:-)

A zatem zapraszam na Gofry
Gofr z bitą śmietaną, bananami i wiśniami w żelu. PYCHA!!

   Składniki:

- 1 szkl. mleka
- 1 3/4 szkl. mąki
- 3 jaja (z białek ubijam pianę)
- 1 op. cukru waniliowego
- 1 czubata łyżeczka proszku do pieczenia
- ¼ szkl. oleju
- 2 łyżki śmietany (~12%)
Tu moje gofry na wspomnianej kratce
Wykonanie:

Wszystkie składniki mieszam mikserem, poza ubitymi białkami. Jak składniki się połączą dodaję ubitą pianę i wszystko jeszcze raz mieszam, ale delikatnie, żeby ubite białka nie straciły puszystości.
W miedzy czasie włączam urządzenie do pieczenia gofrów, tak aby osiągnęło maksymalną temperaturę.
Przygotowane ciasto wylewam porcjami na rozgrzaną gofrownicę i piekę na złoty kolor i tak długo jak wydobywa się para z urządzenia. Czas pieczenie zależy od mocy naszej gofrownicy.

Przygotowane gofry możemy podawać z czym tylko zapragniemy, no i co mamy pod ręką. Najłatwiej i najpewniej znajdzie się cukier puder w szafce:-), ale w sezonie truskawkowym, jagodowym, malinowym, wiśniowym itd., można zrobić mus owocowy, czy owoce w żelu i z takim dodatkiem pałaszować gofry:-)

Smacznego :-)


23 sierpnia 2013

Papryka faszerowana czy nadziewana ?

Tak właśnie, jaka to jest papryka, nadziewana czy faszerowana?
Raczej faszerowana, co myślicie? Jaka jest różnica między jedną a drugą?

Dzisiejszy farsz do papryki powstał z przygotowanego dzień wcześniej mięsa do Lasagne, którą się posilaliśmy. Przygotowałam celowo więcej, żeby mieć na dziś bazę do farszu, czyli jak się już domyślacie jest to danie z farszem mięsnym:-)
Papryka faszerowana to raczej proste danie, jednak postanowiłam umieścić moją wariację na temat owej papryki w moim e-zeszycie z przepisami:-)
Polecam spróbować, bo choć nie jest to wyszukana potrawa, jak i całkiem prosta i wbrew pozorom szybka do zrobienie, to przede wszystkim dobrze smakuje.
Ja tu akurat podaję na dwie papryki i tak się złożyło, że farszu wyszło mi idealnie, choć tak naprawdę to loteria, bo papryka papryce nierówna. Moje były dość pękate, niestety nie pamiętam ile ważyły:-(

Papryka faszerowana

Składniki:
(u nas to dla 2ch osób)
Papryka faszerowana - Smacznego!

- 2 papryki (takie żeby dało się je postawić)
- 100 g ryżu naturalnego brązowego
- ok. 200 g mielonego mięsa
- przyprawy do mięsa: rozmaryn, bazylia, imbir, kurkuma, pieprz
- ½ cebuli (jak jest mniejsza to 1 cała)
- 1 pomidor
- 1 łyżka przecieru pomidorowego
- 1 ząbek czosnku (ewentualnie)
- 2 plasterki sera żółtego
- olej
- sól, pieprz, zioła prowansalskie

Przygotowanie:

1. Przyprawy do mięsa mieszam w moździerzu, powstałą mieszanką posypuję mięso i mieszam. Takie mięso przykrywam i wstawiam do lodówki na minimum 15 minut, im dłużej tym lepiej przegryzą się przypraw:-)
2. Ryż gotuję nieco krócej niż podaje instrukcja na opakowaniu.
3. Paprykę myję i odcinam tą górną część z ogonkiem, tak aby powstał coś jakby kubek. Wnętrze papryki oczyszczam z nasion i komór, całą ostatecznie płuczę i odstawiam do osuszenia.
3. Cebulę kroję w piórka lub kostkę i szklę na dobrze rozgrzanej patelni z odrobiną oleju. Gdy cebula będzie już szklista daję do niej mięso i całość smażę, od czasu do czasu mieszając.
4. W między czasie kroję w kostkę pomidora, jeśli ma dużo soku to odcedzam.
5. Pomidory dodaję do mięsa, które jest już usmażone, dodaję również łyżkę przecieru pomidorowego, całość oczywiście mieszam i jeszcze chwilę duszę pod przykryciem.
6. Zdejmuję z kuchenki, dodaję częściowo ugotowany ryż i całość mieszam.
7. Obieram, myję i wyciskam przez praskę czosnek (jak ktoś lubi) do mojego farszu.
8. Na końcu dodaję do smaku sól, pierz i zioła prowansalskie. Wszystko razem jeszcze raz mieszam.
9. Tak przygotowany farsz przekładam do „kubków” paprykowych. Paprykę ustawiam w naczyniu żaroodpornym, który wcześniej wysmarowałam tłuszczem i wlałam odrobinę wody (można zamiast wody wlać bulion jak jest:), całość dobrze jest przykryć, ja nie miałam czym więc użyłam folii aluminiowej.
10. Tak przygotowaną paprykę wstawiam do piekarnika rozgrzanego do temp. ok. 200 st C, na około 30 -40 minut. Trzymam tak długo, aż papryka będzie miękka.
11. Pod koniec pieczenia na wierzch każdej papryki kładę plaster sera, a jak ser się roztopi wyjmuję z piekarnika i … gotowe:-)

Mała Uwaga: Trzeba uważać w czasie konsumpcji. Farsz jest bardzo gorący, ogólnie danie to dość długo utrzymuje w sobie ciepło:-)

Smacznego :-)

14 sierpnia 2013

Leczo z cukinii, z kiełbasą iii

Nie jestem pewna, czy to moja mama, czy mój tata tą potrawę wprowadził do naszego domowego jadłospisu. Pamiętam za to na pewno, że w okresie lata, leczo było i nadal jest, bardzo częstym daniem na stole u moich rodziców, znaczy teraz już tylko u mamy:-(, jak i teraz u mnie:-). Pamiętam również, że gdy w naszym domu cukinie, kabaczki czy patisony był niemal na porządku dziennym, oczywiście latem, to w wielu domach mało kto wiedział co to takiego i z czym to się je:-). I tylko w naszym ogrodzie były takie wynalazki, w owym czacie rzecz jasna:-) No może nie tylko w naszym, ale w okolicy gdzie myśmy mieli ogród, to tylko u nas rosły dyniowate dziwolągi :-). Choć dziś trudno w to uwierzyć, przecież cukinię zna niemal każdy.
I nie ma co się dziwić, że latem leczo było i jest częstym bywalcem w naszym domu. Po pierwsze smaczne, po drugie bazą jest cukinia, więc kiedy jak nie latem zajadać mamy się cukinią. Do tego wszystkiego leczo jest całkiem proste do zrobienia, szybkie i jednogarnkowe. Zawsze można podgrzać, nie tracąc smaku z dnia, w którym było przygotowywane, więc jest szybki obiad po przyjściu z pracy:-)
Ja leczo przygotowuję zwykle na kilka dni, bo to troszkę jak bigos, robi się go zawsze trochę więcej:-).

Moje leczo składa się z: 
(z tego wychodzi mi garnek o poj. 2,3 litra, czyli o śr. 20 cm i wys. wew. 9,5 cm) 
W sumie proporcje składników nie są sztywne, to od nas zależy i od tego co mamy w domu, czy ma być z mięsem czy może bez, jaki kształt obierze nasze leczo:-)
Z braku czerwonej tym razem leczo z żółtą papryką:-)


- 3 średnie cukinie (myję, obieram i kroję w większą kostkę)
- 2-3 pęta kiełbasy (te miały ok. 20cm, kroje w kostkę/plastry)
- ok. 125 g boczku (kroję w kostkę lub kupuję pokrojony)
- 1-2 cebule (myję, obieram i kroję w kostkę lub w piórka)
- 2-4 papryki najlepiej czerwone (myję, czyszczę i kroję)
- 2-3 pomidory(myję, zdejmuję skórę i kroję w większą kostkę)
- 1-2 łyżki przecieru pomidorowego
- 2 liście laurowe
- 2-4 ziarna ziela angielskiego
- 1-2 łyżki majeranku
- sól, pieprz do smaku, można odrobinę ostrej papryki
- i… duży garnek:-)


Wykonanie:

Do rozgrzanego już garnka wrzucam boczek, żeby się wytopił, w między czasie jak boczek się częściowo wytopi dodaję kiełbasę, a po chwili cebulę. Gdy cebula się zeszkli, zmniejszam temperaturę pod garnkiem, dodaję paprykę i wszystko razem duszę pod przykryciem. Mniej więcej w tym czasie dodaję liście laurowe i ziele angielskie. Jak papryka będzie już lekko miękka dodaję cukinię, a po krótkiej chwili pomidory. Całość duszę tak długo, aż częściowo odparuje woda, która szczególnie po dodaniu cukinii pojawi się w znacznej ilości, a i pomidory (zależy co prawda od odmiany) sporo puszczają soku. W czasie odparowywania dodaję majeranek i wszystko razem mieszam. Na końcu dodaję przecier pomidorowy, przyprawy do smaku i ponownie mieszam. Jeszcze chwile wszystko razem duszę i ... gotowe:-)
Podawać można z chlebem, czy ryżem, a jak ktoś lubi to i z ziemniakami dobrze się łączy:-)
W sam raz na obiad lub kolację:-)
Tu z dodatkiem czerwonej papryki, czerwonej fasoli i z ziemniakami:-)

Czasem też dodaję pieczarki, czy fasolkę szparagową pokrojoną na mniejsze kawałki, albo czerwoną fasolę. Można zrezygnować z przecieru pomidorowego:-)
Jeśli zrobi się większą ilość, tak na kilka dni, to proponuję w kolejnych dniach nie podgrzewać całości, tylko tle ile zjemy. Chodzi o to, że każde podgrzewanie powoduje, że cukinia może całkiem się rozgotować, przez co straci kształt i nie będzie chrupka. A całości zacznie wyglądać jak papka:-(

A czy u Was w domu jada się leczo? A jak je przyrządzacie?

Życzę smacznego :-)

8 sierpnia 2013

Kawa mrożona - na upał w sam raz.

W takie upały idealnie się sprawdza - kawa mrożona. My z mężem delektujemy się nią od jakiegoś czasu. To co tu zapisuję, jest co prawda moim wymysłem, ale przypuszczam, że to nic oryginalnego, jednak mimo to polecam, bo naprawdę dobrze smakuje i jest zimneee:-).
Dziś kawa mrożona podstawa, z której można tworzyć inne pyszności:-), które z powodzeniem mogą robić za deser:-), zresztą pyszny, rzecz jasna:-)

Kawa mrożona

Składniki:
(na 1 wysoką szklankę)

- 1 filiżanka mocnej kawy ostudzonej
- ok. 150 ml mleka (wlewam mleko do worków od lodu i zamrażam, u mnie tj. 14 kostek)
- 1 - 2 kostki lodu z wody
- cukier dla tych co lubią na słodko, czyli dla nas:-)

Wykonanie:

1. Wkładam do zamrażalnika szklankę, w której będę podawać moją mrożoną kawę :-)
2. Po zaparzeniu kawy, słodzę ją do smaku i odstawiam do całkowitego schłodzenia, tak żeby była zimna (najlepiej schłodzić ją w lodówce).
2. Kostki mleka i wody miksuję, aż się pokruszą.
3. Do zmiksowanych kostek mleka i lodu, wlewam kawę i miksuję to jeszcze raz, ale tylko do połączenia się ze sobą składników. Choć jak widać na zdjęciu, nie jest to aż tak dokładnie zmieszane :-)
4. Wyjmuję szklankę z zamrażalnika i tak przygotowaną mieszanką napełniam ją:-)

Podaję i konsumuję od razu po zrobieniu.

Jedna uwaga!! To jest naprawdę bardzo zimne:-)

Smacznego :-)

2 sierpnia 2013

Sałatka Grecka po mojemu;-)


Sałatka Grecka, to jedna z tych sałatek, do których często wracam. Właściwie to mogłabym ją jeść przez cały okrągły rok, jednak chyba najbardziej smakuje mi późną wiosną, latem i wczesną jesienią:-), i chyba wiem dlaczego:-) To zasługa słońca:-), które i ja lubię!
hmmm, ktoś może zapyta - dlaczego ta Sałatka Grecka iby po mojemu?
To proste:-)
Nie jestem fanką surowej cebuli, więc w moich sałatkach ona nie występuje:-) Takie moje małe zmiany;-)
Żeby nie przeciągać ja robię ją tak:-)

Składniki na Sałatkę a'la Grecką:
(to jest na około 3 osoby, ale tak naprawdę to trudno powiedzieć  wszystko zależy kto ile zjada takich mieszanek:-)

- 3 liścia sałaty lodowej
- 1-2 pomidory (wszystko zależy jakiej są wielości:-)
- 1-2 ogórki (tych mniejszych jak na zdjęciu, i ile to zależy jakiej są wielkości:)
- 1 słoik oliwek zielonych (u mnie to był słoik 170 g po odsączeniu)
- 1/2 opakowania sera feta
- pieprz, bazylia

 

Wykonanie:
Sałatę rwę na mniejsze kawałki. Pomidory, ogórki i ser feta kroję w kostkę, nie za małą, oliwki kroje w plastry (zwykle po 3 wychodzi):-). 
Sałatę, pomidory, ogórki i oliwki łączę ze sobą, przyprawiam pieprzem i odrobiną bazylii.
Ser feta dają na końcu i mieszam tuż przed podaniem, ponieważ jest to ser słony, a sól powoduje, że warzywa z sałatki szybciej oddają wodę, a nie oto chodzi.
Sałatki już nie solę, dla mnie i mojego męża ilość soli jaką daje ser jest wystarczająca.
Na koniec jeśli dałam mało bazylii dodaję jej jeszcze trochę;-)

Niektórzy dodają rzodkiewkę, paprykę lub wspomnianą we wstępie cebulę. Zaś oliwki czarne a nie zielone, co prawda kolorystycznie lepiej się prezentuję, jednak ja z mężem wolimy zielone:-), a dzięki temu, że je kroję wydaje mi się, że to lepiej wpływa na smak:-). Taka, zapewne moja subiektywna ocena:-)
Ponoć w oryginalnej sałatce greckiej nie ma sałaty, no może, ale dlatego napisałam, że jest po mojemu;-)

Smacznego :-)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...