6 stycznia 2023

Ciacho, ciasto migdałowo mandarynkowe.

W posiadanie przepisu weszłam zupełnym przypadkiem ładnych parę lat temu. Przeglądając jedną z gazet, natknąłem się na artykuł o daniach i deserach w miejscu, w którym zwykle nie ma żadnych przepisów. Przepisy miały być wyjątkowe, gdyż były to propozycje odchudzonych dań i słodkości na święta. Wśród nich był przepis na ciasto migdałowo mandarynkowe, które postanowiłam wypróbo-wać. Zaintrygowało mnie wykorzystanie całych mandarynek. Ciasto ma ciekawy smak, wyczuwa się wyraźny smak mandarynek i lekką goryczkę. Po upieczeniu jest bardzo wilgotne. Wypiek jest bezglutenowy z niewielką ilością cukru, stąd zapewne znalazł się wśród propozycji odchudzonych potraw na święta.

Jak dla mnie ciasto jest warte spróbowania, dlatego „ląduje” w moim e-zeszycie! 😊
Zachęcam do wypróbowania.


Ciasto migdałowo mandarynkowe.
(u mnie blaszka śr. 21 cm)

Składniki:

·       4 mandarynki,

·       250 g mielonych migdałów,

·       1/2 szklanki cukru,

·       6 jaj (M),

·       1 łyżka proszku do pieczenia,

·       Opcjonalnie można dodać garść posiekanych orzechów,

·       Cukier puder do posypania po wierzchu upieczonego ciasta.



Wykonanie
:

Piekarnik nastawiam na 180 st.

Mandarynki sparzam wrzątkiem, przekładam do garnka i gotuję 10 minut. Odcedzam i studzę.

Jedną mandarynkę obieram i odkładam. Resztę całych mandarynek kroję na pół, wybieram ewentualne pestki, przekładam do naczynia, dodaję skórki po obranej mandarynce i całość miksuję na gładką masę. Na koniec przecieram przez sitko, aż zostaną same błonki owoców.

Połowę porcji cukru mieszam ze zmielonymi migdałami, proszkiem do pieczenia, żółtkami i zmiksowanymi mandarynkami. Całość mieszam łyżką.

Drugą połowę cukru dodaję do białek i ubijam na sztywną pianę.

Następnie delikatnie łączę ubite białka z masą mandarynkową, dodaję cząstki obranej mandarynki oraz garść posiekanych orzechów. Na koniec  bardzo delikatnie i krótko mieszam.

Gotową masę przekładam do tortownicy i wyrównuję wierzch ciasta. Wkładam do nagrzanego piekarnika i piekę około 50 minut.

Po ostudzeniu pudruję wierzch ciasta i gotowe! Można kosztować.

Smacznego.




20 listopada 2022

Muffinki piernikowe

Weekendowe co nieco na słodko, tym razem zrobiłam Muffinki piernikowe.
Chwila na zebranie składników, druga chwila na ich połączenie i chwila na rozłożenie ciasta w papilotkach, jeszcze 20 minut w piekarniku i już gotowe, można się raczyć mięciutkimi, aromatycznymi, piernikowymi muffinkami, na które zapraszam wszystkich łasuchów. Tym razem inspirowałam się przepisem z opakowania przyprawy piernikowej.


Muffinki piernikowe.

(12 sztuk)

Składniki:
- 1 jajo,
- 0,5 szkl. cukru,
- 200 g mąki,
- 0,5 czubatej łyżeczki sody,
- 20 g przyprawy piernikowej,
- 1,5 czubatej łyżeczki kakao,
- 0,25 łyżeczki mielonego cynamonu,
- 0,25 łyżeczki mielonego goździka,
- 0,5 szkl. mleka,
- 1,5 czubatej łyżeczki śmietany,
- 2 łyżeczki powideł śliwowych,
- 80 ml oleju,
- 1-2 garści grubo posiekanych orzechów (opcjonalnie)
- Wiśnie z frużeliny.



Wykonanie:

 1. Piekarnik nastawiam na 180 st.
 2. Miksuję jaja z cukrem.
 3. Dodaję mleko, śmietanę, kakao, mąkę z sodą, przyprawę piernikową, cynamon i goździka, całość mieszam do połączenia składników.
 4. Następnie dodaję powidła, olej i ponownie mieszam, aż uzyskam jednolitą masę.
 6. Na koniec dodaję orzechy i chwile mieszam, aby równo rozłożyły się w cieście.
7.  Większą część tak przygotowanego ciasta przekładam do blaszki na muffinki, wyłożonej papilotkami.
 8. Na ciasto kładę łyżeczkę frużeliny wiśniowej i jeszcze przykrywam odrobiną pozostawionego ciasta.
9. Blaszkę z ciastem wkładam do nagrzanego piekarnika i piekę 20 minut, do tzw. suchego patyka.

Po upieczeniu studzę na kratce i... wszyscy delektujemy się muffinkami.

Smacznego:-)



Polecam również:

Muffinki z Nutelli
Muffinki z bananowego ciasta
Lava czekoladowa

16 października 2022

Ciasteczka pieczarki

Kruche ciasteczka, kształtem przypominające pieczarki u mnie klasyczne i brązowe.

Przepis jakiś dawno temu wpadł mi w ręce, czytając jakąś gazetę u teściowej. Ciasteczka na zdjęciach wglądały sympatycznie, toteż postanowiłam spróbować. Nie byłaby sobą, gdybym troszkę nie po majstrowała w przepisie, tym sposobom powstałą wersja kakao i u mnie raczej wybieram te kakaowe ciasteczka, można by się pokusić, że to taka, pieczarka brązowa
😊.

Ciasteczka są naprawdę bardzo kruche, właściwie wręcz sypkie dlatego delektując się mini, zdecydowanie polecam je w duecie z herbatą bądź kawą.

A zatem co jest potrzebne?

Składniki:  

1 jajo,
200 g miękkiego masła,
110 g cukru pudru,
340 g mąki ziemniaczanej,
170 g mąki torowej,
¾ łyżeczki sody,
kilka kropel olejku (użyłam pomarańczowego),

Dodatkowo:
butelka o małej średnicy wlotu - do wykonania imitacji trzonka pieczarki,
łyżka kakao i/lub mąki.

Kakao/mąka na wzorek do trzonka, „nóżki” ciasteczek (przy okazji sprawia, że ciasto nie przykleja się do wlotu butelki)

Gdy chcę ciasteczka kakaowe, wybieram 2 łyżki mąki i daję 2 łyżki kakao. Reszta bez zmian.

Wykonanie:

Piekarnik ustawiam na 170 stopni, grzanie góra-dół.

Masło miksuję z cukrem i jajkiem, następnie dodaję mąkę wymieszaną z sodą, olejek i ponownie miksuję na wolniejszych obrotach.

Zagniecione ciasto dzielę na 4 części, każdą z części roluję, tworząc
wałeczek, długości ok. 50 cm, który dzielę na 16 możliwie równych kawałków😊. (jak na zdjęciu)

Z każdego powstałego kawałeczka, tworzę kuleczkę i układam na blasze wyłożonej papierem do pieczenia.

Na koniec maczam w kakao lub mące wlot butelki, po czym wciskam go na głębokość do około połowy kuleczki lub mnie i tym sposobem tworzę trzonek (nóżkę) pieczarki. (jak na zdjęciach).

Tak przygotowane „pieczarkowe” ciasteczka wkładam do nagrzanego piekarnika i piekę 15 minut.

Gotowe.
Smacznego.

30 grudnia 2020

Orzechowiec - pełen chrupiących orzechów.

Orzechowiec od Kasi

Orzechowe cudo smakowe.
Pierwszy raz, moje podniebienie poznało smak tego ciasta w Katarzynki 2005 roku.

Można by rzec, miłość od pierwszego spróbowania.
Sama nie wiem, dlaczego dopiero teraz zapisuję go tutaj:-/

mmm, połączenie smaków - chrupiące, słodkie, orzechowe ciacho, mmniam. Pychota.

Jednak trzeba uważać! To ogromna dawka kalorii. Pysznych, ale jednak ogromna ilość!

Orzechowiec znika migiem.


Ja orzechowca Kasi piekę max 1-2 razy w roku, dosłownie od święta :-)

Ciasto wydaje się czasochłonne, ale to złudzenie, wystarczy wszystko dobrze rozplanować.

Z całą pewnością wymagające jest ciasto, gdyż są to naprawdę bardzo cieniutkie błaty kruchego ciasta, które trzeba rozwałkować na jednolity kawałek.

Mimo to, wysiłek się opłaca. Zapraszam na orzechowca.

 

Składniki:

Ciasto na 3 kruche blaty:
 
0,5 kg mąki,
1 kostka margaryny (250 g),
2 jaja,
0,75 szklanki cukru,
2 łyżki miodu,
1 łyżeczka sody
„Likier”, czyli masa orzechowa:

0,5 kostki margaryny (125 g),
2 łyżki miodu,
250 g orzechów włoskich (siekam dość drobno, ale bez przesady)
Masa do przełożenia:
 
1 opakowanie budyniu – śmietankowego lub waniliowego na 0,5 litra mleka,
0,5 litra mleka,
0,5 szklanki cukru,
180 g masła (max 1 kostka, tj. 200 g)
 
Przygotowanie: 
(ja robię w poniższej kolejności)

Masa budyniowa*

Przygotowuję budyń zgodnie z instrukcją na opakowaniu, dodając cukier. Gdy masa przypomina budyń, zdejmuję z ognia, dodaję masło i tak długo mieszam, aż całość połączy się w jednolitą masę.

Gotową masę przykrywam folią spożywczą i odstawiam do wystudzenia.

„Likier”, czyli masa orzechowa
Orzechowiec przed podziałem

Na patelni rozpuszczam i łączę margarynę, cukier i miód, po czym dodaję posiekana orzechy, wszystko razem mieszam, możliwie równomiernie obtaczając wszystkie kawałki orzechów. Patelnię odstawiam, studzę, a następnie wykładam na jeden z rozwałkowanych blatów kruchego ciasta i piekę w piekarniku. Ten blat będzie położony jako ostatnia warstwa ciasta, wieńcząc dzieło.

Kruche blaty ciasta

(wymiary mojej blachy ok. 26 cm x 37 cm)
(ciasto jest bardzo cieniutkie, po upieczeniu też nie jest szczególnie wyrośnięte, za to bardzo kruche)

Zagniatam wszystkie składniki na jednolitą masę, po czym dzielę na 3 równe części. Każdą część rozwałkowuję na całą blachę i piekę osobno, w temperaturze 180-190 st C , przez około 10 minut. 
W czasie, gdy jedna blacha się piecze, przygotowuję kolejną.
Na jeden tak przygotowany blat wykładam, tą wcześniej przygotowaną masę orzechową, nazwaną „likier”.
Ciasta po upieczeniu stosunkowo szybko stygną, wówczas zdejmuję papier, na którym się piekły.

OK, teraz wszystko składam.

Przedkładam ciacho masą i odstawiam, ze dwa dni (nie jest to łatwe oczekiwanie, ale warto). Pierwszy dzień przechowuję poza lodówką, przykryte tylko czystą ściereczką, zaś kolejne dni leżakuje już w lodówce.
Wydaje się, że z każdym dniem orzechowiec smakuje lepiej.

Orzechowiec w pełnej krasie.
* Budyń czasem robię domowym sposobem:
0,5 litra mleka, 2 opakowania cukru waniliowego,1 łyżka mąki pszennej,1 łyżka mąki ziemniaczanej, całość gotuję do powstawia budyniu, studzę.
Następnie - 1 kostkę (200 g) masła i 0,5 szklanki cukru ucieram, po czym dodaję po łyżce wstydzonego budyniu i ucieram do połączenia składników. Gotowe.

P.S. Z cukrem można oszczędniej, ciasto jest bardzo słodkie. Za często nie powinno się go robić, za to od święta jak znalazł:-)

Smacznego.


 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...